Universidad de Valencia, Hiszpania – 2025

Swój wymarzony wyjazd na Erasmusa miałam przyjemność spędzić w Hiszpanii, w pięknym nadmorskim mieście – Walencji. Moja przygoda zaczęła się dokładnie rok temu i do dziś wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Był to czas pełen nowych doświadczeń, inspirujących ludzi, nauki oraz poznawania kultur z całego świata – nie tylko tej hiszpańskiej.

W Walencji spędziłam pięć miesięcy podczas semestru letniego. Uniwersytet w Walencji (University of Valencia), na którym studiowałam, był bardzo dobrze przygotowany na przyjęcie studentów zagranicznych. Jeszcze przed rozpoczęciem wymiany otrzymaliśmy mailowo wszystkie niezbędne informacje dotyczące dostępnych kursów, rejestracji w systemie uczelnianym oraz zapisów na przedmioty – wszystko jasno i krok po kroku. W razie pytań czy problemów mogliśmy liczyć na wsparcie International Relations Office oraz przydzielonych opiekunów akademickich, co bardzo ułatwiało zarówno przygotowania do wyjazdu, jak i pierwsze tygodnie na miejscu.

Poziom nauczania był wysoki, a wykładowcy – choć wymagający – bardzo otwarci i życzliwi. Zależało im na kontakcie ze studentami i budowaniu dobrej atmosfery, co szczególnie doceniłam w międzynarodowym środowisku. Forma zaliczeń była podobna do tej znanej z naszej uczelni – projekty grupowe i egzaminy na każdym przedmiocie. Wymagało to systematycznej pracy, ale praca w międzynarodowych zespołach pozwoliła mi rozwinąć umiejętności komunikacyjne i znajomość języka angielskiego.
Przed rozpoczęciem semestru uczelnia zorganizowała Orientation Week oraz różnego rodzaju warsztaty. Było to ogromne ułatwienie na start w nowym kraju – oprócz informacji o uczelni i kampusie dowiedzieliśmy się m.in. jak działa opieka zdrowotna, jak wyrobić kartę miejską czy legitymację studencką. Nie zabrakło też praktycznych wskazówek dotyczących lokalnych zwyczajów i miejsc wartych odwiedzenia, na przykład gdzie zjeść najlepszą paellę w mieście.

A skoro o niej mowa – to z Walencji wywodzi się paella – duma lokalnej kuchni. Tradycyjnie przygotowuje się ją z mięsem królika i kurczakiem, a najlepszej spróbowałam w jednej z klimatycznych restauracji ukrytych w wąskich uliczkach starego miasta. Sam region Walencji ma bardzo bogatą kulturę i własny język – walencki (valenciano), będący lokalną odmianą katalońskiego.

Jednym z najbardziej wyjątkowych doświadczeń było dla mnie święto Las Fallas – spektakularne święto ognia i wiosny, które odbywa się co roku w marcu. W całym mieście pojawiają się wtedy ogromne, kolorowe figury zwane „fallas”, często o charakterze satyrycznym, przedstawiające znane postacie, polityków czy sceny z życia codziennego. Po kilku dniach świętowania wszystkie figury zostają symbolicznie spalone podczas ceremonii La Cremà, poprzedzonej pokazami fajerwerków (mascletà), paradami i muzyką. To wydarzenie symbolizuje zakończenie starego etapu i nowy początek.
Erasmus był dla mnie lekcją życia – pierwszą samodzielną podróżą z biletem w jedną stronę i ogromną walizką. Było to dla mnie niezwykle otwierające doświadczenie. Taki wyjazd, szukanie mieszkania w nowym kraju oraz budowanie swojej codzienności w innej kulturze i zupełnie nowych okolicznościach nauczyły mnie odwagi, zaufania do siebie i elastyczności. Pozwoliły też wyjść poza dotychczasowe schematy i spojrzeć na wiele spraw z szerszej perspektywy. Dzięki temu stałam się bardziej samodzielna, zorganizowana i odpowiedzialna.
Życie w Walencji, mieście o typowo hiszpańskim rytmie, pokazało mi, że codzienność może toczyć się wolniej. Dużą wagę przywiązuje się tam do relacji – czasu spędzanego z rodziną i przyjaciółmi oraz czerpania radości z trwającej chwili. Życzliwość i dobrą energię czuć na co dzień: na ulicach, w kawiarniach czy nawet podczas zwykłych zakupów w osiedlowym sklepie. Sama nauczyłam się częściej zatrzymywać, doceniać miejsce, moment i przede wszystkim ludzi wokół – bo to właśnie oni w największym stopniu tworzą całe doświadczenie. Wiele z tych przyjaźni trwa do dziś – jesteśmy w kontakcie i odwiedzamy się w swoich krajach.

Pobyt na Erasmusie uwrażliwił mnie na różnice kulturowe. Nauczyłam się być bardziej elastyczna i cierpliwa, zyskałam umiejętność uważniejszego obserwowania i słuchania odmiennych perspektyw – zarówno w kontaktach towarzyskich, jak i przy pracy w grupie międzynarodowej.
Dla studentów planujących wyjazd na Erasmusa mam kilka prostych wskazówek. Przede wszystkim warto podchodzić do rekrutacji i formalności metodą małych kroków – to zmniejsza stres i pomaga uporządkować cały proces. To naprawdę nie tak trudne jak się wydaje, może czasem wymagało czasu, ale zdecydowanie warto. Po drugie: warto mówić „tak” nowym doświadczeniom, wychodzić z inicjatywą, brać udział w wydarzeniach organizowanych dla Erasmusów i być otwartym na ludzi. To najlepszy sposób, by poznać lokalny styl życia i nawiązać znajomości, które często zostają na lata.
Szczerze polecam udział w Erasmusie – to doświadczenie, które zapamiętuje na całe życie.

Emilia Górzyńska, studentka Stosunków Międzynarodowych, 2022-2025